Przeskocz do treści

Na motocykl w ciąży?! Nigdy w życiu!!

Dostałam kilka wiadomości od moich czytelniczek i jestem niezwykle przerażona zaistniałą sytuacją. W dużej mierze, były to ciepłe słowa i wymiana przyjacielskiej korespondencji, jednak pojawiły się pytania, w jaki sprzęt powinny się zabezpieczyć, by móc jeździć motocyklem w czasie ciąży i jak długo warto to robić.

Otóż moje drogie…

Od pierwszego momentu, w którym dowiedziałam się, że zostanę matką i nasza rodzina będzie posiadać jednego członka rodziny więcej, to od razu odstawiłam Yamahę do garażu i nawet raz przez myśl mi nie przeszło, by jechać nią do sklepu po bułki! Bardzo szybko można stracić dziecko i żaden kask motocyklowy, żadna kurtka, ani najlepsze gadżety w sklepie dla motocyklistów, nie zagwarantują ci, że podczas dużego stresu, lub niewielkiego upadku nie stanie się krzywda twojemu dziecku!

Ale to tylko kawałek…

Przeprowadziłam się jakiś czas temu do niewielkiej wsi na przedmieściach miasta. Jadąc do mnie drogą (która od momentu remontu jest wybitnie ruchliwa), przejeżdża się obok rozwidlenia dróg, na którym nikt się nie zatrzymuje! Ludzie zachowują się jakby prosta droga i znak ustąpienia pierwszeństwa, w ogóle nie obowiązywał! Jest to trochę wina samej jezdni, ponieważ skręcając, nie zmienia się droga asfaltowa, a jadąc prosto, wjeżdżasz na kostkę i to właśnie ta główna droga, wygląda jak podporządkowana… Lecz nie zmienia do faktu, że ludzie po prostu nie zwracają uwagi na znaki!

Wiele razy znajdowałam się tam w sytuacji, gdzie ktoś był blisko spowodowania kolizji i przez takiego idiotę drogowego, mam stracić najważniejszą osobę w życiu? Tylko dlatego, że pojechałam po bułki za 5 złotych do sklepu, do którego mogłam iść spacerem? Jest to działanie pozbawione jakiejkolwiek logiki!

Dlatego moje kochane… Jeśli dowiecie się, że jesteście w ciąży, to odpuśćcie ten jeden sezon, to tylko rok czasu, a czeka was jeszcze pięć razy tyle przygód.